Czy duopol to najgorsze, co się Polsce przytrafiło? Nie, może być gorzej
Kto oprócz Brauna może wykorzystać próżnię powstałą po dwóch dekadach rządów starszych, pokłóconych panów?
Od dłuższego czasu słyszymy, że duopol polityczny w Polsce to koncepcja, która się wyczerpała. Jako dowód wskazuje się wyniki kandydatów “antysystemowych” w pierwszej turze wyborów prezydenckich oraz rosnące w sondażach ugrupowania, które do tej pory nie miały czego szukać na podzielonej pomiędzy dwóch głównych graczy polskiej scenie politycznej.
Analizy zachowań wyborczych i nastrojów społecznych - zarówno te profesjonalne, jak i te, które wybrzmiewają przy przysłowiowym piwku ze szwagrem wskazują, że konflikt jako siła napędowa polskiej polityki zaczął tracić swoją dynamikę i nie jest już tak skuteczną metodą zarządzania elektoratami, jak to było do tej pory. Ludzie mają dość. Zmęczenie, marazm, widać jednak nie tylko po wyborcach - obecne są też w sztabach, czego dowodem może być całkowicie nijaka kampania głównego kontrkandydata Karola Nawrockiego. Rafał Trzaskowski przegrał przede wszystkim dlatego, że nie miał na siebie żadnego pomysłu - oprócz przebierania się w niedopasowane do niego garnitury, jak retoryka skrajnej prawicy czy też nacjonalistyczne wtręty gospodarcze, które miały być oczkiem puszczonym w stronę wyborców głosujących na PiS.
Alternatywą dla nudnego mainstreamu w oczywisty sposób stają się peryferia - bo to tam wyborcy poszukują jakiejkolwiek alternatywy dla skostniałego, zgranego jak stara płyta układu, z którym obcujemy w Polsce od przeszło dwudziestu lat. Atrakcyjność peryferiów pokazuje, że żyjemy w społeczno-emocjonalnej, politycznej próżni. Że jest miejsce na nowe. Jednak, jakie to nowe ma być, aby było wybieralne?
W tym tekście postanowiłam naszkicować naturę nowego. Nowego, które ma szansę być skuteczniejsze niż duopol, a także rosnąca na peryferiach skrajna, prorosyjska prawica. Nowego, które może wziąć Polskę szturmem, podbić ją w ciągu jednej kampanii i rozłożyć na łopatki dotychczasowy układ sił. Wreszcie - nowego, które wcale nie będzie dla Polski dobrym rozwiązaniem.
Zapraszam serdecznie.


